Rozdział 11
- Uciekaj! - krzyczała Almasi. - Niebezpieczeństwo jest coraz bliżej! - Niebo zaczęły zasłaniać czarne chmury. Odwróciłam się i zaczęłam biec. Kątem oka zobaczyłam jeszcze czarną postać. Usłyszałam krzyk mojej babci. Odwróciłam się i spojrzałam w oczy czarnej lwicy. Nagle dostrzegłam coś co przeraziło mnie bardziej niż wszystko co do tej pory widziałam... - Lily, co się dzieje! - Zawołała Una. Otworzyłam oczy. Leżałam na ziemi a nade mną pochylały się przestraszone przyjaciółki. - Miałam zły sen. - mruknęłam i podniosłam się. Nie pamiętałam co tak przerażającego zobaczyłam ale czułam, że to coś ważnego. - Na pewno nic ci nie jest? - zapytała Una. - Nie, jest w porządku - odrzekłam starając się uśmiechnąć. W rzeczywistości jednak miałam wrażenie, że nic nie jest w porządku. - Słuchajcie... powinnyśmy ruszać dalej. - Powiedziałam - ta czarna lwica może nas tu odnaleźć. - Una i Nel spojrzały po sobie. Wiedziałam, że nie chcą uwierzyć, że miałam zwykły koszmar. Wreszcie zgodziły się....