Rozdział 29
Narrator Trawa zaszeleściła. Czwórka lwów biegła w kierunku granicy Gwiezdnej Ziemi. Małe gałązki pękały z trzaskiem pod ich łapami. Oczywiście nie było rozsądnym tak hałasować ale w tej chwili nikomu nie zależało na zachowywaniu się jak najciszej. Zwierzęta uciekały ze zdziwieniem dlaczego drapieżnicy ich nie gonią. Nie wiedziały, że żadnemu z nich nie zależało na złapaniu ofiary. Lily była gotowa wypędzić zdrajcę z ich ziemi, Una martwiła się o swoją siostrę, Nel była ciągle zła po niesprawiedliwych oskarżeniach a Akro... Chyba w ogóle nie rozumiał po co tak właściwie biegną. A biegli właśnie po to by zatrzymać hienę, która może doprowadzić do wojny. Nagle gwałtownie stanęli, a to co zobaczyli zmroziło im krew w żyłach. Ze wzgórza widzieli oddziały hien. Było ich znacznie więcej niż w ostatniej bitwie ale nie było z nimi lwów. Panującą ciszę przerwał Akro - A tak w ogóle widział ktoś ostatnio Tarena? Bo wiecie mieliśmy z Uną taki pomysł... - Nagle zorientował się, że...