Rozdział 31

 Nel

Obejrzałam się jeszcze raz i upewniłam się, że nikt mnie nie widzi. Una i Akro wyszli z jaskini przed zmierzchem. Od jakiegoś czasu byli nierozłączni. Obok Lily i Karo spały zwinięte trzy małe, futrzaste kulki. Pomyślałam sobie, że wyglądają naprawdę uroczo. Przez chwilę zastanawiałam się czy nie powinnam zostać. Ale przecież nie zamierzałam zostawić ich na zawsze. Kiedyś wrócę. Kiedyś.  Odwróciłam się i wyszłam z jaskini na zewnątrz. Bez wahania ruszyłam w stronę granicy, ponieważ wiedziałam już jak może się skończyć zwlekanie zbyt długo. Kiedy przekraczałam granicę było mi trochę przykro ale i tak poszłam dalej. Chciałam dostać się na Kwiatową Ziemię i odnaleźć moją rodzinę. Nie żałowałam, że poszłam z Lily ale żałowałam, że nie namówiłam jej, żebyśmy obie zostały. Ale ona najwyraźniej wcale o tym nie myślała. Była szczęśliwa i nie chciałam tego zmieniać więc musiałam wrócić sama. Z takimi myślami szłam przez równinę w stronę gór. W pewnym momencie poczułam się bardzo zmęczona. Byłam już dosyć daleko od Gwiezdnej Ziemi więc nie musiałam się obawiać, że ktoś mnie zobaczy i każe mi wrócić. Usiadłam na ziemi. W pewnym momencie zobaczyłam jednak jakiś cień, który szedł w moją stronę. Zaniepokoiłam się i wstałam wyciągając pazury. Powoli z mroku wyłoniła się sylwetka lwa. Kiedy zrozumiałam to co właśnie zobaczyłam ledwo ustałam na nogach. Wszędzie bym go poznała. Teraz miał dużą czerwoną grzywę i był znacznie większy. Ale i tak byłam już pewna. Chciałam biec jednak podeszłam spokojnym krokiem.

- Nel? - zapytał niepewnie. Pokiwałam głową

- Tefu... - powiedziałam mając nadzieję, że nie dosłyszał drżenia w moim głosie. - Dawno się nie widzieliśmy.

Una

Pierwsze promienie słońca oświetliły Gwiezdną Skałę ale nie to mnie obudziło. Usłyszałam znajome i podekscytowane głosy. Szturchnęłam Akro.

- Słyszysz? Coś się stało! Chodźmy - zawołałam. Lew obudził się i powoli wstał. Poszliśmy w stronę, z której dochodziły głosy. Zobaczyłam obcego lwa stojącego tuż obok Nel. Lily śmiała się opowiadając coś szybko. Karo był trochę zdezorientowany ale uśmiechał się cały czas. Nel dawno nie wydawała się tak szczęśliwa. Nagle zrozumiałam, że nasze próby zapoznania ją z Tarenem nigdy by się nie powiodły. A Nel wiedziała to od samego początku. Uśmiechnęłam się i podeszłam do nich.

- Nazywam się Tefu - powiedział lew. Obok stał Netu i dziwnie się uśmiechał. Nie wiedziałam dlaczego ale Nel chyba wiedziała bo patrzyła na niego z nieukrywaną złością. 

- Wiedziałeś? - zapytała Nel

- Wiedziałem - odparł Netu


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podobał się wam ten rozdział? Mi się go naprawdę bardzo fajnie pisało! A na blogu o Wojownikach dodałam nowy post i możliwość obserwowanie bloga więc zapraszam!


Komentarze

  1. Super rozdział. Cieszę się, że Tefu żyje. Tylko dlaczego szaman powiedział, że nie żyje?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

(Nie)zwykły rysunek

Rozdział 15 + pytania do was