Rozdział 30

 Narrator 

Maua biegła przez sawannę tak szybko jak tylko pozwalały jej łapy. Podsłuchała rozmowę toczącą się przy granicy. Teraz wiedziała ile zależy od tego czy zdąży. Jednak kiedy przybyła na Gwiezdną Skałę było już za późno. Panowało wielkie zamieszanie a Maua nie miała pomysłu gdzie teraz może być Fisi. Była pewna, że to ona stoi za porwaniem. Zatrzymała się na chwilę, żeby złapać oddech i pomyśleć nad tym co robić dalej. Nagle poczuła powiew wiatru a razem z nim dotarł do niej delikatny zapach hieny. To była na pewno ona. Lwiczka ruszyła za zapachem. Co chwilę wydawało jej się, że zgubiła trop, ale w końcu dotarła na granicę z Krainą Cierni. Stała tam Fisi z Zelim w pysku. 

- Fisi - powiedziała Maua drżącym głosem. Hiena słysząc to odwróciła się gwałtownie, Zeli pisnął przerażony. 

- Maua... co ty tu robisz? Nie rozumiesz ja... - próbowała tłumaczyć się Fisi

- Nie rozumiem?! Fisi jak mogłaś? Okłamywałaś mnie przez cały czas! Pewnie to hieny kazały ci się ze mną zaprzyjaźnić! - w oczach lwiczki zapłonął ogień i hiena cofnęła się jakby z obawy przed atakiem

- Spokojnie, pozwól mi wszystko wyjaśnić. Tak to prawda, że inne hieny kazały mi zdobyć twoje zaufanie ale nie chciałam...

- Oh, nie chciałaś? Bardzo mi przykro. - głos lwiczki stał się zimny jak lód chociaż z trudem tłumiła łzy gniewu i smutku

- Nie miałam wyboru! - zawołała Fisi ze łzami w oczach

- Zawsze ma się jakiś wybór. Ty też miałaś i podjęłaś decyzję. A ja dopilnuję żebyś już nigdy, przenigdy nie pojawiła się na Gwiezdnej Ziemi!!! - Krzycząc to Maua skoczyła na Fisi z siłą jaką ta w ogóle by się po niej nie spodziewała. Zwaliła ją z nóg. Hiena wypuściła z pyska Zeliego i przekroczyła granicę z Krainą Cierni. Stanęła oczekując ataku ale Maua podniosła lewka z ziemi i spojrzała na nią

- Uciekaj stąd - powiedziała. Fisi, która mocno krwawiła z rany na nodze wiedziała, że nie ma nawet co myśleć o próbie kontrataku. Odpowiedziała więc tylko lwiczce takim samym twardym spojrzeniem i odeszła. Maua patrzyła czy hiena na pewno odejdzie. Sama nie wiedziała dlaczego odczuwała taką dziwną satysfakcję jak przywódca po zwycięskiej bitwie. Zaraz jednak uświadomiła sobie że musi natychmiast zabrać małego księcia na Gwiezdną Skałę. 

Kiedy dotarła na miejsce dobiegli do niej Lily, Nel, Una Akro i Karo.

- Zeli! - Zawołała Lily i zaczęła szybko lizać swojego syna. Wszyscy uśmiechali się z radością jednak Karo zapytał:

- Maua, jak udało ci się go uratować? 

- Został porwany przez hienę ale udało mi się go odebrać. - Odrzekła lwiczka.

- Wiesz, która to była hiena? - Maua zawahała się. Wystarczyłoby żeby powiedziała a zaraz wszystkie lwy Gwiezdnej Ziemi mogłyby odnaleźć tą, która próbowała porwać księcia. Ale... czy to było dobre rozwiązanie? Czy lwiczce chodziło jej o Zeliego czy o zemstę? Zemstę na dawnej przyjaciółce, która ją zdradziła? Jednak jakiś głos w jej głowie mówił, że to nie jest dobry pomysł.

- Nie... nie wiem. Jakaś dorosła, naprawdę duża. Miałam szczęście, udało mi się do niej niepostrzeżenie zakraść - powiedziała Maua i odetchnęła z ulgą. Czuła, że dobrze postąpiła.





Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

(Nie)zwykły rysunek

Rozdział 15 + pytania do was