Rozdział 26
Una
Szłam samotnie przez sawannę szukając czegoś co można byłoby upolować. Było okropnie gorąco i większość zwierząt się pochowało. Nel chciała mi pomóc ale Lily jej potrzebowała. Tak więc wyruszyłam sama. Nagle zobaczyłam młodą antylopę. Powoli się podkradłam. Byłam coraz bliżej schowana w wysokiej trawie. Wiatr zaczął się zmieniać. Musiałam działać szybko. Przygotowałam się do skoku. Trzy... Dwa... Jeden... i...
-Auć! - zawołałam. Uderzyłam w kogoś i na pewno nie była to antylopa. Zobaczyłam ją uciekającą do lasu. Obok mnie leżał szary lew. Polowaliśmy na to samo zwierzę.
- Przepraszam... - powiedzieliśmy jednocześnie. Wtem z trawy wyskoczył brązowy lew,
- Nawet antylopy upolować nie umiesz upolować, Akro. - Powiedział do szarego lwa zaraz jednak zauważył mnie. - A ona to kto?
- Moja... yyy... dziewczyna! - zawołał Akro. Spojrzałam na niego zdziwiona a on puścił do mnie oko.
Aha... - odparł tamten ze smutkiem. - Ja nazywam się Taren. - odwrócił się i odszedł.
- O co ci chodziło? - zapytałam Akro.
- To mój najlepszy przyjaciel. Wczoraj rozmawialiśmy i było mu przykro. Mówił, że nikt nas nie lubi, że nigdy żadna lwica... zresztą nieważne. Chciałem sobie zażartować. Trochę nie wyszło. - Nagle przyszło mi coś do głowy.
- Moja przyjaciółka nie ma chłopaka i mówi, że nie będzie mieć. Zobacz właśnie idzie! - Faktycznie szła po mnie Nel.
- Wiem o co ci chodzi. Zaczekaj z nią, pójdę po Tarena! - Powiedział szary lew i zniknął w trawie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podobało wam się? Jak myślicie, czy Nel zakocha się w Taranie?
świetny rozdział
OdpowiedzUsuń