Rozdział 21
Narrator
Maua szła przez sawannę. Od dnia, w którym wygnali Shambulio minął tydzień. Lwiczka postanowiła sama zwiedzić sawannę. Wiedziała o tym tylko Lily. Maua obawiała się, że gdyby Karo czy Una się dowiedzieli na pewno by się nie zgodzili. Po sawannie chodziły różne zwierzęta - antylopy, zebry, słonie i wiele innych. Słońce dopiero wzeszło, więc nie było jeszcze tak gorąco jak w samo południe. Nagle Maua zauważyła jakiś ruch w trawie. Na początku przestraszyła się ale jednocześnie była bardzo zaciekawiona. Schowała się za drzewem i obserwowała otoczenie. Na kamieniu siedział ptak i czyścił sobie piórka. Trawa zaszeleściła jeszcze raz. Lwiczka zorientowała się co się dzieje. Prawdopodobnie w trawie było coś co zamierzało zapolować na ptaka. Na drzewie za którym się schowała było gniazdo, a w nim pisklęta. - Ten ptak to pewnie mama małych ptaszków - pomyślała Maua i zrobiło jej się go żal. Wyskoczyła zza drzewa i przepłoszyła ptasią mamę. Z trawy wyłoniła się szara głowa... hieny. - Co ty wyprawiasz? Nie przeszkadzaj mi, próbuję zapolować - powiedziała nieznajoma. Lwiczka odskoczyła do tyłu przestraszona. - Jesteś... hieną? - wyjąkała. - A co? Nie widać? - zaśmiała się hiena. - Nazywam się Fisi a ty? - dodała. Karo ostrzegał Mauę przed hienami ale ta wydawała się w porządku... - Jestem Maua - odparła lwiczka. - Maua! Wracaj już! - Rozległ się głos Lily. Fisi wskoczyła w wysoką trawę i uciekła.

Myślę, że Fisi jest zła
OdpowiedzUsuń