Rozdział 14
Narrator
Nel oszołomiona wpatrywała się w szamana. Gdyby ktoś przyjrzał się mu w tej chwili uważniej zapewne dostrzegłby lekki uśmiech na jego twarzy. - Jak.. to się stało...? - wydusiła Nel. - Kwiatowa Ziemia została napadnięta przez stado lwów. Przewodził nimi czarny lew.- odrzekł Netu. Nel mimowolnie zadrżała bo przypomniała sobie czarną lwicę. I pewnie byłaby jeszcze mniej spokojna gdyby wiedziała, że ta przypatruje jej się zza cierniowych krzaków. Czekała na odpowiedni moment. Wreszcie przeskoczyła między cierniami i rzuciła się na Nel, która w ostatniej chwili uskoczyła na bok. Netu gdzieś zniknął. Nel wysunęła pazury i udrapnęła przeciwniczkę w plecy. Wiedziała, że nie ma z nią szans. Nieznajoma była o wiele większa. Wreszcie czarna lwica odepchnęła Nel tak że ta uderzyła głową w kamień i straciła przytomność.
Una
Lily wreszcie zasnęła. Po cichu wstałam i poszłam przed siebie. Wiedziałam gdzie iść. Znałam to miejsce tak dobrze... Noc była bezgwiezdna, jedynie tuż nad horyzontem świeciła jasna gwiazda. Wydawało mi się że pod nią dostrzegam zieloną trawę. W końcu dotarłam do celu. Leżało tam tylko połamane spalone drzewo. Wyglądało to tak jakby to miejsce było bardziej martwe i zniszczone od całej tej krainy. Wiedziałam dlaczego. Drzewo było czarne ale widać było namalowane na nim dwie łapy. Jedna wyglądała jak łapa bardzo małego lwiątka. Druga była trochę większa. Przyłożyłam do niej swoją. Namalowana była dużo mniejsza. A przecież dobrze pamiętałam moment w którym ją zrobiłam.
Nel
Gdy się ocknęłam było już ciemno. Czarnej lwicy nigdzie nie widziałam. Zamiast niej nade mną pochylał się kremowy lew z brązową grzywą i oczami w tym samym kolorze. - O, obudziłaś się już! - zawołał. - Kim jesteś? - zapytałam. Obawiałam się, że to jakiś podstęp czarnej lwicy. - Nazywam się Karo - odrzekł lew. - Ja jestem Nel - powiedziałam i spróbowałam wstać ale zakręciło mi się w głowie. - Uważaj. Musiałaś się mocno uderzyć. - powiedział Karo. - Niedaleko jest jaskinia, w której mieszkam, choć ze mną. - dodał. Nie byłam pewna czy mu zaufać ale nie miałam pojęcia co robić dalej. Ruszyłam więc za nim. Jaskinia była faktycznie niedaleko. Gdy weszliśmy do środka zobaczyłam kremową lwiczkę z fiołkowymi oczami. - Una...? - zapytałam niepewnie. Ale lwiczka była dużo mniejsza. - To jest moja siosta Maua. Una nie żyje od wielu lat. A tak właściwie skąd ty o niej wiesz? Znałyście się? - Karo był bardzo zdziwiony. - Eee... - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Na szczęście nie musiałam mówić nic bo na zewnątrz rozległ się dziwny dźwięk. - Pójdę sprawdzić co to takiego. - powiedział Karo i wyszedł z jaskini.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten rozdział był bardziej o Nel i Unie niż o Lily. Podobał się wam? Domyślacie się kim są Karo i Maua? Dajcie znać w komentarzach. Okazało się, że komentarzy nie było widać przez tło. Zmieniłam je i już jest okej :)

bardzo ciekawy rozdział
OdpowiedzUsuńDomyślam się, że Maua i Karo to rodzeństwo Uny. Rozdział mi się bardzo podobał
OdpowiedzUsuń