Rozdział 7
Stałam i patrzyłam się w niebo gdy znalazły mnie Una i Nel. Podbiegły do mnie. - Hej, wszystko w porządku? - zapytała Una. Nie zamierzałam im nie o niczym mówić. To była moja tajemnica. Poszłam z moimi przyjaciółkami do lasu. Poszłyśmy spać. Rano obudziłam się wcześniej i pobiegłam na równinę. Zaczęłam szukać śladów łap. Wreszcie znalazłam. Ślady biegły przez część równiny. Nagle ujrzałam że w pewnym miejscu się urywają. Jakby lew, który je zostawił zniknął. Wróciłam do lasu. Podeszła do mnie Nel i powiedziała: - Ustaliłyśmy z Uną, że nie możemy dłużej zostać w tym lesie. Ta czarna lwica... Wolałabym jej nie spotkać. Wyruszymy na równinę... Jeśli oczywiście się zgadzasz. - Zgodziłam się z wielką radością. Nie obchodziła mnie czarna lwica. Czułam, że w tamtym miejscu dzieje się coś dziwnego i chciałam do zbadać. Ruszyłyśmy jeszcze tego samego dnia. Przemierzałyśmy równinę, która wydawała się nie mieć końca. Wreszcie wieczorem zatrzymałyśmy się. Nel z Uną poszły spać a ja po cichu się oddaliłam. Miałam nadzieję, że biała lwica znów się pokaże. Wreszcie jedna z gwiazd spadła na ziemię. Oślepiło mnie białe światło. Udało się.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że dziś taki krótki rozdział. Mam nadzieję, że wam się podobał. Mam jeszcze informacje dla osób, które czytają mojego drugiego bloga „Sekrety Króla Lwa”. Wiem, że dawno nie było żadnych postów a to dlatego, że skupiam się głównie na tym blogu. Niedługo pojawi się pewna niespodzianka związana właśnie z moim drugim blogiem. Czytajcie moje posty i obserwujcie bloga a na pewno nie przegapicie :)
Mi się bardzo rozdział podobał;)
OdpowiedzUsuń