Rozdział 11
- Uciekaj! - krzyczała Almasi. - Niebezpieczeństwo jest coraz bliżej! - Niebo zaczęły zasłaniać czarne chmury. Odwróciłam się i zaczęłam biec. Kątem oka zobaczyłam jeszcze czarną postać. Usłyszałam krzyk mojej babci. Odwróciłam się i spojrzałam w oczy czarnej lwicy. Nagle dostrzegłam coś co przeraziło mnie bardziej niż wszystko co do tej pory widziałam...
- Lily, co się dzieje! - Zawołała Una. Otworzyłam oczy. Leżałam na ziemi a nade mną pochylały się przestraszone przyjaciółki. - Miałam zły sen. - mruknęłam i podniosłam się. Nie pamiętałam co tak przerażającego zobaczyłam ale czułam, że to coś ważnego. - Na pewno nic ci nie jest? - zapytała Una. - Nie, jest w porządku - odrzekłam starając się uśmiechnąć. W rzeczywistości jednak miałam wrażenie, że nic nie jest w porządku. - Słuchajcie... powinnyśmy ruszać dalej. - Powiedziałam - ta czarna lwica może nas tu odnaleźć. - Una i Nel spojrzały po sobie. Wiedziałam, że nie chcą uwierzyć, że miałam zwykły koszmar. Wreszcie zgodziły się. Gdy szłyśmy przed siebie dżungla powoli zmieniała się. Pojawiały się ogromne głazy i kamienie. Wyglądały jak prawdziwy labirynt. Na horyzoncie widać było skaliste góry. W miarę kiedy podchodziłyśmy stawały się coraz większe. - Nie wiem czy chcę tam iść - powiedziała Una. Prawdę mówiąc pomyślałam to samo ale przypomniałam sobie mój... mam nadzieję, że sen. W pewnym momencie zorientowałyśmy się, że idziemy coraz bardziej pod górę. Zaczął wiać lekki wiatr i zrobiło się chłodniej. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam śnieg leżący na najwyższych szczytach. Wiatr stawał się coraz mocniejszy a chmury nad nami nie zwiastowały niczego dobrego. Nagle coś białego spadło mi na nos. Z nieba leciało coraz więcej płatków śniegu. - Może lepiej schowajmy się gdzieś - Powiedziałam i rozejrzałam się szukając jakiejś jaskini. Ale przez padający śnieg nic nie było widać. Zrobiło się bardzo zimno. To już nie był zwykły śnieg. To była śnieżyca. Próbowałam przedrzeć się przez zaspy ale nie dałam rady. Wtem zobaczyłam grotę w skale. Udało mi się tam schować. Wyjrzałam na zewnątrz. - Tutaj! Chodźcie szybko! - zawołałam. Ale ani Nel ani Una nie przyszły. Czekałam na nie długo. Wreszcie śnieg przestał padać. Wyszłam z jaskini. Zaspy były tak głębokie, że nie dało się iść. Po moich przyjaciółkach nie było śladu. Dosłownie bo śnieg zasypał wszystkie ślady. Wdrapałam się na skałę i rozejrzałam po okolicy. - Una! Nel! Gdzie jesteście?! - Krzyknęłam. Jedyną odpowiedzią było echo, które rozeszło się po okolicy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak wam się podobało? Co powinna teraz zrobić Lily? Dajcie znać w komentarzach.
Podobała mi się notka, ale troszkę podobna do mojej;) Myślę, że Lily musi zacząć szukać przyjaciół
OdpowiedzUsuń