Prolog
Ciemność. Jedyne słowo które w tamtą noc pasowało do Kwiatowej Ziemi. Nie było księżyca, gwiazd. W porównaniu do wczorajszej nocy ta mogła wydawać się mroczniejsza od najciemniejszych nocy. Ale to dobrze... Nawet bardzo dobrze. Z mroku wyłoniła się sylwetka lwa. Błękitny kwiat złamał się przydepnięty wielką łapą. Teraz nie miało to znaczenia. Lew miał tylko jedno zadanie. Mała lwiczka która spała na jego grzbiecie o niczym nie wiedziała. Ostrożnie odłożył ją w krzaki. Misja została wykonana. Ruszył w stronę Pustyni nie oglądając się za siebie. Mała lwiczka właśnie otworzyła swoje oczy. Niebieskie oczy.
Komentarze
Prześlij komentarz